Wydarzenia

iswinoujscie.pl • Wtorek [01.04.2025, 17:36:56]

„To nie jest szpital, to fabryka” – pacjent alarmuje: hałas niszczy chorych

„To nie jest szpital, to fabryka” – pacjent alarmuje: hałas niszczy chorych

autor: FotoDax Zdjęcie poglądowe
( fot. stock.adobe.com/pl )

Leżąc w szpitalnym łóżku, pacjent nie spodziewał się, że największym wrogiem jego powrotu do zdrowia jest nieustanny hałas. – „To jakby leżeć w środku fabryki – każdy trzask drzwi, uderzenie mopem, każde wejście i wyjście personelu to cios dla organizmu” – mówił z goryczą.

W swoim poruszającym świadectwie pacjent, który ostatnie dni spędził w szpitalach, opisuje rzeczywistość, która z jego punktu widzenia przypomina funkcjonowanie przemysłowej hali produkcyjnej, a nie miejsca, gdzie człowiek ma szansę dojść do zdrowia.

– „To nie jest miejsce leczenia, to kołchoz. Do jednego chorego, potem do drugiego, do trzeciego. Trzask drzwi, ktoś z kolana kopie, ktoś uderza łokciem. Drzwi nigdy się nie domykają cicho. Pielęgniarki, salowe, jedzenie, sprzątanie, odgłosy kółek, które obijają się o framugi. Można oszaleć” – relacjonuje.

Chory naliczył, że w ciągu jednej doby zanotował w swoim otoczeniu około 375 uderzeń, które przypisywał zamykanym z impetem drzwiom, stukotowi sprzętu i odgłosom sprzątania. – „To się nie kończy. Hałas towarzyszy od rana do nocy. Nawet mop potrafi kilka razy uderzyć w drzwi, zanim ktoś się zorientuje, że coś spadło albo nie działa. I znowu to samo” – tłumaczy.

Największy kontrast, jak zauważył, dotyczył zachowania lekarzy. – „Lekarz, który przychodzi, zawsze bierze za klamkę, delikatnie otwiera i zamyka drzwi. To jedyna osoba, która nie trzaska. Reszta zachowuje się tak, jakby byli w fabryce – jak na taśmie produkcyjnej” – podkreśla.

Pacjent zwracał uwagę, że hałas nie jest błahostką. – „To nie jest żart. To niszczy organizm. Zamiast odpoczywać i się regenerować, chory człowiek walczy z bodźcami, które go wykańczają. Hałas to jeden z najgorszych czynników zdrowotnych na całym świecie. Przecież każdy z nas marzy o ciszy, spokoju, naturze. A tu mamy coś dokładnie odwrotnego.”

Na koniec dzieli się gorzką refleksją: – „To nie jest zarzut do jednej placówki. To problem systemowy. Tak wygląda codzienność we wszystkich szpitalach publicznych. Może tylko w małych prywatnych klinikach można by jeszcze znaleźć ciszę? Ale w państwowych szpitalach. Zapomnij.”

Chory rozumiał że praca personelu szpitala nie jest łatwa. Rozumiał to. Ale... zawsze jest ale.

Czy da się to zmienić? Czy ktoś usłyszy głos pacjentów i rozpocznie rewolucję – nie tylko sprzętową, ale i kulturową, ucząc, szkoląc personel empatii, u ważności i czułości wobec pacjentów? Czas pokaże. Jedno jest pewne: chorzy słyszą wszystko. I cierpią w ciszy.
iswinoujscie.pl
« powrót