Wydarzenia
Zofia Rydet, Nieskończoność dalekich dróg. Fotografia, obiekt fotograficzny w Galerii Sztuki Współczesnej ms44

fot. Organizator
Zofia Rydet to jedna z najwybitniejszych fotograficzek w polskiej historii. Jej twórczość to czysta sublimacja naturalnej potrzeby kreacji, wolna od ideologicznych narracji, jednak pośrednio, współcześnie, na nie wpływająca. Etycznie szczera, a poprzez tak wybraną i utrzymaną postawę, prawdziwa. Radykalność jej twórczego spojrzenia, spowodowała, że jako artystka, niezmiennie od lat, stoi w awangardzie sztuki. Wystawa, którą wspólnie z krakowską Fundacją imienia Zofii Rydet, otworzymy w galerii ms44, 7 lutego 2026 r. o godzinie 18.00, przyjęła tytuł jednego z jej fotograficznych cykli z roku 1980. Tą wystawą zapraszamy jednocześnie, do wspólnego świętowania urodzin fotografii – 200. rocznicy powstania najstarszej zachowanej fotografii. „Widok z okna w Le Gras”, wykonany w roku 1826 lub 1827 przez Josepha Nicéphore’a Niépce’a, zapoczątkował jedną z najważniejszych rewolucji w historii kultury wizualnej. Serdecznie zapraszamy, Zofia Rydet | Nieskończoność dalekich dróg | Fotografia, obiekt fotograficzny | Galeria Sztuki Współczesnej ms44 w Świnoujściu | Otwarcie 7 II 2026 | 18.00 | wstęp wolny.
Twórczość Zofii Rydet to czysta sublimacja naturalnej potrzeby kreacji, wolna od ideologicznych narracji, jednak pośrednio, współcześnie, na nie wpływająca. Etycznie szczera, a poprzez tak wybraną i utrzymaną postawę, prawdziwa. Radykalność jej twórczego spojrzenia, spowodowała, że jako artystka, niezmiennie od lat, stoi w awangardzie sztuki.Wystawa, którą wspólnie z krakowską Fundacją imienia Zofii Rydet, otworzymy w galerii ms44 7 lutego 2026 r., przyjęła tytuł jednego z fotograficznych cykli Zofii Rydet z roku 1980, o którym Jerzy Busza (krytyk sztuki, poeta) pisał »To opowieść metaforyczna o życiu i drogach, którymi musimy iść i które wciąż są inne, a choć są i otaczają nas znaki kierunkowe, nic one nie znaczą, są opakowane, nieczytelne i tylko jeden kierunek ruchu - ku śmierci - jest pewny … Nieskończoność dalekich dróg, to praca, którą Zofia Rydet, odwołuje się do takiej wizji ludzkiego życia, której metaforą jest podróż«.
Przywołany tytuł zaskakująco dobrze określa istotę współczesnego nam czasu, pełnego różnorodnych znaków i symboli wskazujących drogi i kierunki wzajemnie się wykluczające. »Nieskończoność dalekich dróg«, to również nieskończona możliwość decyzji, przy narastającym braku umiejętności wyboru, to współczesna podróż poprzez postmodernistyczny, pofragmentowany pejzaż znaczeń, których nie umiemy, a często nie chcemy zrozumieć.
Portrety kobiet, z cyklu »Czas przemijania« z roku 1964, które stanowią część wystawy, warto czytać jako świadomą podróż poprzez biologiczną cielesność, »ludzką drogę« przypisaną każdemu z nas, uważne i naturalistyczne spojrzenie na wizerunek kobiety i starość, których współczesny, mainstreamowy progresywizm, w sztukach wizualnych unika.
O ile dopełniające wyspiarską wystawę cykle »Nieskończoność dalekich dróg« i »Świat uczuć i wyobraźni« w swojej, jak się dziś okazuje profetyczności, stanowią baśniowe ponowoczesne teodycee, pozornie naiwne epifanie współczesnego eklektycznego świata, to portrety starych kobiet są niczym modlitwa, która nie szuka odpowiedzi na cierpienie zawarte w przemijaniu, ale uważnie go doświadcza.
Radykalność i szczerość sportretowanej starości, sprawia, że przerasta ona medium poprzez które została uchwycona, podobnie jak życie przerasta sztukę. Te portrety to suma, często bolesnego procesu recepcji, ale suwerenna kraina sztuki, jak trafnie zauważa Maria Poprzęcka w książce »Śmierć przed obrazem« - nigdy nie była Arkadią. »Przeciwnie, jawiła się jako dziedzina niebezpieczna mroczna, niepojęta, w której czasem udaje się lęk zażegnać: obrazem, słowem, dźwiękiem.«
Współczesne vanitas, wyrażane jest często »pornograficzną« narracją, tożsamą z językiem fotografa Andresa Serrano, użytym w cyklu »The Morgue« z roku 1992, martwej opowieści wulgaryzującej estetykę Andrea Mantegni, poprzez odrzucenie transcendencji.
Fotograficzka Zofia Rydet przeciwnie, w swoich opowieściach używa języka żywego, narastającego, pleniącego się, przerastającego biologię. Postaci portretowanych przez nią kobiet, starych, zniszczonych czasem, pełnych spokoju i godności, na progach domów czy w ich wnętrzach, mogą oczywiście nieść w sobie narrację czasu właściwego artystce, pokrewnego neorealizmowi. To jednak osobny, egzystencjalny sposób widzenia. Odnajdziemy go również w pięknych portretach fotografika Zdzisława Pacholskiego, na przykład w osobie »Malarki, fabryki maszyn rolniczych«, z cyklu, »Piętno wyróżnienia«, roku 1977, redukującej »heroiczne« bohaterstwo pracy do realnej rzeczywistości. Zdjęcia prezentowanego wcześniej w ms44. Albo we współczesnym fotograficznym »Portrecie Prowincji« Jacentego Dędka.
Chciałbym wierzyć, że świat, o którym mówi Zofia Rydet, podobnie jak malarz, portrecista Lucian Freud, uprawiając odarty z konwencji naturalizm afirmujący pełnię życia, jest tej afirmacji wart. Sztuka, nie tylko ta przez nią uprawiana, oparta jest na pragnieniu jako takim, a parafrazując słowa Poprzęckiej - pragnienia Rydet nigdy nie były skierowane przeciwko niej, odwrotnie, zdawały się wciąż wzmagać jej siły witalne, dodawać wigoru powiększając magiczną tkankę życia. A Zofia Rydet zawsze stała po stronie życia, co powinniśmy zauważyć również w kolejnym, oprócz »Nieskończoności dalekich dróg« cyklu nadrzeczywistych kolaży »Świat uczuć i wyobraźni« (1973r.) przywołanym na wyspiarskiej wystawie.
« powrót